guyglodis learningwarereviews humanscaleseating Cheap NFL Jerseys Cheap Jerseys Wholesale NFL Jerseys arizonacardinalsjerseyspop cheapjerseysbands.com cheapjerseyslan.com cheapjerseysband.com cheapjerseysgest.com cheapjerseysgests.com cheapnfljerseysbands.com cheapnfljerseyslan.com cheapnfljerseysband.com cheapnfljerseysgest.com cheapnfljerseysgests.com wholesalenfljerseysbands.com wholesalenfljerseyslan.com wholesalenfljerseysband.com wholesalenfljerseysgest.com wholesalenfljerseysgests.com wholesalejerseysbands.com wholesalejerseyslan.com wholesalejerseysband.com wholesalejerseysgest.com wholesalejerseysgests.com atlantafalconsjerseyspop baltimoreravensjerseyspop buffalobillsjerseyspop carolinapanthersjerseyspop chicagobearsjerseyspop cincinnatibengalsjerseyspop clevelandbrownsjerseyspop dallascowboysjerseyspop denverbroncosjerseyspop detroitlionsjerseyspop greenbaypackersjerseyspop houstontexansjerseyspop indianapoliscoltsjerseyspop jacksonvillejaguarsjerseyspop kansascitychiefsjerseyspop miamidolphinsjerseyspop minnesotavikingsjerseyspop newenglandpatriotsjerseyspop neworleanssaintsjerseyspop newyorkgiantsjerseyspop newyorkjetsjerseyspop oaklandraidersjerseyspop philadelphiaeaglesjerseyspop pittsburghsteelersjerseyspop sandiegochargersjerseyspop sanfrancisco49ersjerseyspop seattleseahawksjerseyspop losangelesramsjerseyspop tampabaybuccaneersjerseyspop tennesseetitansjerseyspop washingtonredskinsjerseyspop
Najnowsze Newsy z regionu — Thursday 5.11.2026

Rozmowa z Arkadiuszem Werelichem, starostą wołomińskim, o inwestycjach w ochronę ludności, przygotowaniu samorządu na sytuacje kryzysowe i tym, co każdy z nas może zrobić, by zadbać o bezpieczeństwo swoje i bliskich.

Bezpieczeństwo to temat, który bardzo wyraźnie przewija się w Pana mediach społecznościowych. Skąd takie zaangażowanie?

Arkadiusz Werelich, starosta wołomiński: Bezpieczeństwo to obszar samorządowej działalności, który cenię najbardziej. Wielu samorządowców odczuwa w tym temacie niepokój, a nawet stres – być może dlatego, że nie czują się w nim pewnie. Ja odnajduję się w nim bardzo dobrze.

Oczywiście wolałbym, żeby nigdy nie dochodziło do sytuacji kryzysowych, ale uważam, że każda złotówka przeznaczona na bezpieczeństwo jest dobrze wydana. Mam na myśli wsparcie policji i Państwowej Straży Pożarnej, pomoc strażakom ochotnikom, szkolenia, infrastrukturę, miejsca ukrycia i schronienia, hale magazynowe, sprzęt, systemy Starlink oraz żywność o przedłużonej trwałości. Inne wydatki można oceniać uznaniowo – drogę da się wybudować w jednym miejscu albo w drugim. Bezpieczeństwo nie powinno jednak podlegać takim sporom. Nie można na nim oszczędzać i trzeba je traktować ponad podziałami.

Jak Powiat Wołomiński przygotowuje się na sytuacje zagrożenia?

Zacznę od tego, co powtarzam podczas różnych paneli – między innymi w ambasadzie Finlandii, gdzie rozmawialiśmy o bezpieczeństwie, czy w Akademii Pożarniczej w Warszawie. Eksperci są zgodni: żadne państwo na świecie nie jest w stanie zapewnić wszystkim mieszkańcom stuprocentowego dostępu do infrastruktury ukrycia i schronienia.

Finlandia, Szwecja i Szwajcaria zapewniają takie miejsca bardzo dużej części mieszkańców – nawet 70–80 procent lub więcej. W Finlandii jednak 80 procent z nich znajduje się w obiektach prywatnych. W Polsce dopiero niedawno wprowadzono przepisy zobowiązujące inwestorów do budowy garaży i piwnic w standardzie umożliwiającym wykorzystanie ich jako miejsc ukrycia. Wdrożenie tych rozwiązań może potrwać wiele lat.

W naszym powiecie realizujemy obecnie dwa przedsięwzięcia. Pierwsze dotyczy Zespołu Szkół Technicznych w Radzyminie, gdzie prace już trwają. Straż Pożarna zakwalifikowała budynek do adaptacji, a wojewoda przyznał na ten cel ponad 7 milionów złotych ze środków przeznaczonych na ochronę ludności i obronę cywilną. W razie zagrożenia schronienie znajdzie tam około 150 osób, przede wszystkim ze społeczności szkolnej.

Drugie przedsięwzięcie to projekt miejsc ukrycia w Zespole Szkół im. Mościckiego w Zielonce. Zaplanowano je dla 600 osób, a standard zabezpieczeń będzie wyższy. Powstaną obiekty o podwójnym przeznaczeniu: na co dzień będą służyć na przykład jako sale do sportów walki, a w sytuacji zagrożenia – jako miejsca ukrycia. Zostaną zrealizowane w ramach kompleksowej przebudowy szkoły, na którą w wieloletniej prognozie finansowej zabezpieczyliśmy 70 milionów złotych; około 35 milionów ma kosztować sam schron. Inwestycję chcemy zakończyć w ciągu najbliższych dwóch lat.

Samorządy i państwo zbudują część potrzebnej infrastruktury, ale będzie to jedynie niewielki ułamek tego, co powinno powstać w ramach inwestycji prywatnych. Schronienia potrzebujemy przede wszystkim w pobliżu domu: na osiedlach powinno być możliwe zejście do garażu podziemnego lub piwnicy.

Znaczenie ma także nasza mentalność. Gdybyśmy dziś zajrzeli do przypadkowej piwnicy na osiedlu, zobaczylibyśmy dorobek trzech pokoleń – Polakowi zawsze wydaje się, że coś jeszcze może się przydać. Tymczasem w Skandynawii mieszkańcy wiedzą, że w razie zagrożenia piwnice muszą być gotowe do wykorzystania jako miejsca ukrycia w ciągu dwóch–trzech godzin.

Czyli piwnica nie może już służyć za graciarnię?

Właśnie. To kwestia społecznego nastawienia, mentalności i pracy kolejnych pokoleń. Finom wypracowanie takiego systemu zajęło ponad 80 lat, a my chcielibyśmy osiągnąć podobny efekt znacznie szybciej. Jesteśmy ambitnym narodem i zapewne nam się uda – oby tylko starczyło czasu, bo nikt nie jest cudotwórcą.

Czy w takim razie mamy poważny problem z miejscami schronienia?

To bardzo złożona kwestia. W chwili zagrożenia nie wiadomo, gdzie nas ono zastanie: w pracy, w drodze do szkoły czy podczas wieczornego oglądania serialu. W pierwszej kolejności wspólnoty i spółdzielnie mieszkaniowe będą chciały zadbać o swoich mieszkańców. W nowych budynkach część kosztów takich miejsc poniosą zapewne nabywcy mieszkań. Skoro prawo nakłada na inwestorów określone obowiązki, trudno zakładać, że nie przełożą się one choć częściowo na cenę lokalu.

Gdyby inwestorzy jeszcze przed zmianą przepisów kierowali się odpowiedzialnością społeczną i budowali osiedla z miejscami ukrycia, część mieszkańców zapewne chętnie zapłaciłaby więcej za metr kwadratowy, wiedząc, że w razie zagrożenia będzie się gdzie schronić.

Czyli idealnie byłoby mieć schronienie jak najbliżej własnego domu?

Zdecydowanie. Należy dodać, że własne przedsięwzięcia prowadzą lub planują również gminy. Dzięki temu miejsc ukrycia w powiecie będzie więcej, niż wynika z tych dwóch projektów. Gdyby każdy samorząd przygotował miejsca dla choćby tysiąca mieszkańców, łącznie moglibyśmy zapewnić schronienie 12 tysiącom osób. W powiecie liczącym 300 tysięcy mieszkańców to nadal niewiele, ale mówimy wyłącznie o inwestycjach samorządowych.

Wracając do świadomości społecznej: ludzie często żyją z dnia na dzień – widzę to podczas różnych rozmów. Niewiele osób ma w domu zapasy pozwalające przetrwać tydzień bez wychodzenia do sklepu. Tymczasem przygotowanie rodziny na okres od trzech dni do tygodnia to absolutne minimum. Chodzi o to, by w razie zagrożenia móc pozostać w domu, zanim zareagują państwo i samorząd.

Czy w razie skażenia promieniotwórczego zwykłe mieszkanie może stanowić wystarczającą ochronę?

Rozmawiałem o tym z ekspertami. Pozostanie w domu i szczelne zamknięcie okien może ograniczyć narażenie na szkodliwe substancje, które z czasem opadają; potrzeba na to około dwóch – trzech dni. W tym czasie należy śledzić komunikaty i stosować się do zaleceń. Jeśli ludzie nie będą mieli zapasów i ruszą do sklepów, może wybuchnąć chaos. Widzieliśmy to podczas pandemii, gdy półki w drogeriach pustoszały, a nawet papier toaletowy stawał się towarem deficytowym. Co dopiero mówić o innych produktach!

Aby samorząd – nasz Wydział Zarządzania Kryzysowego czy Wojewódzki Sztab Kryzysowy – mógł skutecznie zareagować, potrzebuje chwili na rozpoznanie sytuacji, ocenę zagrożenia i wdrożenie odpowiednich działań. Mieszkaniec, który ma zapasy i może spokojnie czekać w domu na instrukcje, nie ulega wtedy panice.

Co konkretnie powinno znaleźć się w domowych zapasach? Wystarczy zgrzewka wody?

Przede wszystkim zapas wody, a także miód – kaloryczny i praktycznie bezterminowy – mąka, makaron oraz konserwy. Warto mieć w domu mały agregat prądotwórczy. Sam korzystam z kuchenki indukcyjnej, ale mam też butlę gazową z kuchenką, by móc coś podgrzać w razie awarii zasilania. Prądu może zabraknąć jako jednego z pierwszych mediów.

Przydadzą się też naładowane powerbanki, latarka, zapas baterii i radio na baterie. Warto przygotować się na różne scenariusze. Nie chcę niczego przesądzać, ale przezorny zawsze ubezpieczony – lepiej mieć takie rzeczy w domu, niż ich nie mieć.

Nie trzeba przy tym ponosić dużych kosztów. Warto zgromadzić podstawowe leki, szczególnie jeśli ktoś choruje przewlekle, a także lek przeciwbólowy, opatrunki i apteczkę. To niewielki wydatek, który w trudnej sytuacji może bardzo ułatwić życie.

A co z plecakiem ewakuacyjnym? Czy każdy powinien mieć go w pogotowiu?

Nie twierdziłbym, że plecak ewakuacyjny jest konieczny. Zgodnie z planem ewakuacji państwa osoby z terenów zagrożonych będą przemieszczać się przez obszary bezpieczniejsze, których mieszkańcy powinni im pomóc i zapewnić schronienie – tak jak my pomagaliśmy Ukraińcom po wybuchu wojny w 2022 roku. Przede wszystkim jednak musimy zadbać o siebie. W wielu sprawach możemy przygotować się sami i „okopać” we własnym domu.

Jakie szkolenia z zakresu bezpieczeństwa organizuje Powiat?

Niedawno zorganizowaliśmy cykl warsztatów w powiatowym centrum Fabryczka. W ramach ostatniego pakietu dziesięciu szkoleń wzięło udział ponad 400 osób, w tym mieszkańcy i seniorzy.

Do końca listopada chcemy też przeszkolić z pierwszej pomocy 800 uczniów. Podczas jednego ze spotkań podkreśliłem, że nie należy popadać w paranoję ani psychozę – szkolenia nie służą wyłącznie przygotowaniu na zagrożenia zewnętrzne.

W razie pożaru łatwiej chwycić jedną saszetkę lub teczkę z dokumentami całej rodziny: paszportami, dowodami osobistymi, prawami jazdy i innymi ważnymi papierami. Zależnie od sytuacji mogą to być także orzeczenia, dokumenty dotyczące niepełnosprawności czy akty własności. Zamiast szukać wszystkiego osobno, wystarczy zabrać jeden segregator i wyjść z domu. Zagrożeniem nie musi być bomba czy dron – wystarczy zwarcie instalacji elektrycznej.

Warto przygotowywać się także na codzienne zdarzenia. Podczas szkolenia spotkałem seniorów, którzy przez wiele lat nie wiedzieli, czym ugasić płonący tłuszcz na patelni ani jak pomóc osobie, której zapaliło się ubranie. Takie sytuacje nie muszą mieć nic wspólnego z zagrożeniem zewnętrznym.

No właśnie – jak właściwie gasi się płonący tłuszcz na patelni?

Przede wszystkim nie wolno używać wody – to najgorsze rozwiązanie. Trzeba odciąć dopływ powietrza i stłumić ogień. Jeśli zapali się na kimś ubranie, należy tę osobę przewrócić, przetoczyć i okryć kocem. To praktyczne umiejętności przydatne na co dzień.

Niektóre środowiska polityczne powtarzają: „nie straszcie, nie straszcie”. Co w takim razie – mamy nic nie robić i o niczym nie mówić? Gdzie wtedy odpowiedzialność za przyszłe pokolenia?

Wiedza o tym, jak reagować, przydaje się nie tylko na wypadek wojny, lecz także w codziennych sytuacjach kryzysowych: przy wybuchu gazu, pożarze czy zalaniu.

Weźmy choćby apteczkę. Gdybyśmy dziś wyrywkowo sprawdzili kilkadziesiąt mieszkań lub domów, ciekawe, w ilu z nich znaleźlibyśmy apteczkę pierwszej pomocy z bandażami, gazą, plastrami i środkiem do odkażania. Nie chodzi mi o wodoodporny plaster na palec, lecz o wyposażenie przydatne przy poważniejszym urazie – gdy dziecko lub dorosły upadnie, rozetnie skórę i zacznie mocno krwawić. Jestem przekonany, że w większości domów jej nie ma.

A mówimy przecież o drobiazgach: apteczce, konserwach, miodzie, bateriach czy radiu. Nie zrujnują domowego budżetu, a dają nam poczucie spokoju. Kiedy wiem, że mam te rzeczy pod ręką, czuję się bezpieczniej. Czasem trzeba będzie coś wyrzucić, ale podobnie było podczas pandemii. Wiele produktów ma termin przydatności wynoszący dwa–trzy lata, więc gdy zbliża się jego koniec, można je zużyć i uzupełnić zapasy.

Czy w takim razie można powiedzieć, że Powiat Wołomiński jest przygotowany na sytuacje zagrożenia?

Tak. W tym roku kupujemy kolejnych 20 agregatów prądotwórczych. Mamy już magazyny energii, stację uzdatniania wody, środki do jej oczyszczania, przenośną aparaturę medyczną do działań w terenie, żywność o długim terminie przydatności, systemy satelitarne i urządzenia Starlink. Na tle innych powiatów – nie mówiąc już o gminach – jesteśmy jednym z liderów, na pewno na Mazowszu. Nasz Wydział Zarządzania Kryzysowego jest wskazywany jako wzór na poziomie wojewódzkim, również po ćwiczeniach „Powiat 26” i „Szpital 26”. Realizujemy działania, o których w innych powiatach dopiero zaczyna się myśleć.

Jestem dumny z wydziału i jego pracowników. To ludzie myślący i przewidujący, mający w sobie „to coś”. W Zarządzaniu Kryzysowym nie wystarczy być urzędnikiem – trzeba czuć tę tematykę. Nie da się tego nauczyć od podstaw; potrzebne są zmysł organizacyjny, obowiązkowość i umiejętność przewidywania. To cechy osobowości i charakteru. Mam takich ludzi w zespole i wiem, że możemy wiele osiągnąć.

Był Pan obecny na ślubowaniu kadetów. Czy to obowiązek, czy raczej osobista sprawa?

Traktuję to jako obowiązek wynikający z poczucia odpowiedzialności. W ślubowaniu uczestniczyli uczniowie z Wołomina i Dębego Wielkiego, a ja staram się być przy nich w ważnych dla nich chwilach, o ile pozwala mi na to czas. To być może najważniejszy moment w życiu tych młodych ludzi, a z pewnością także ich rodzin. Amfiteatr Muzeum Bitwy Warszawskiej był wypełniony niemal tak jak podczas rekonstrukcji Bitwy Warszawskiej. Przyjechali rodzice i dziadkowie, fotografowali, nagrywali i z dumą patrzyli na swoje dzieci, które w trudnych czasach wybrały taką drogę. Uczniowie szkół mundurowych i ich rodziny muszą mieć świadomość, że w przyszłości mogą stanąć w obronie państwa jako policjanci, żołnierze, strażacy czy funkcjonariusze Straży Granicznej. Każda z tych formacji może stać się ich zawodową drogą.

Do takich szkół nie trafia się przypadkiem – to świadomy wybór. Mówiłem o tym podczas ślubowania, przekazując pozdrowienia od ministra Grabca oraz własne.

W Muzeum Bitwy Warszawskiej w Ossowie odbywa się coraz więcej uroczystości. Swoje święta obchodziły tu między innymi wojska terytorialne i rakietowe oraz inne jednostki, organizowane są też ślubowania kadetów. Cieszę się, że muzeum tej rangi przyciąga do powiatu wydarzenia z całej Polski, które wcześniej odbywały się w innych miejscach. Jestem dumny z naszych kadetów.

Na koniec: jaką myśl chciałby Pan zostawić naszym czytelnikom?

Przede wszystkim chciałbym, żebyśmy wszyscy odpowiedzialnie podchodzili do kwestii bezpieczeństwa. Finowie, budując 80 lat temu – a może nawet wcześniej – system ochrony i odporności państwa na sytuacje kryzysowe, nie zakładali, że w 2026 roku znajdą się w obecnej sytuacji. Kierując się jednak doświadczeniami historycznymi, woleli dmuchać na zimne. Polska leży w takim miejscu Europy i ma tak trudne doświadczenia – ze strony Szwedów, Niemców i Rosjan – że przede wszystkim powinniśmy liczyć na siebie.

Share

About Author

Redakcja